
-Eleanor!-krzyczy-przynieś mi jakiś lek.-Pośpiesznie sięgam do pułki i szukam tabletek przeciwbólowych.Staram się to robić jak najciszej i jak najszybciej bo wiem,że wkurzony ojciec nie wróży niczego dobrego.Kiedy wreszcie znajduję lek nalewam do szklanki wody i wszystko podaję ojcu.Tata praktycznie rzuca się na tabletkę i wypija do dna pełną szklankę. a szybko wycofuję się i kończę sprzątać odłamki szkła.Po chwili do kuchni wchodzi tata.A ja siedzę na podłodze.
-Zapytałem co mówiłaś.-mówi po czym mnie puszcza.Jestem tak przerażona,że mówię coś co ciąży mi na sercu od dłuższego czasu.
-Mówię,że to dzięki mnie żyjesz.Dzięki mnie komornik nigdy nie zapukał do tych drzwi. Ale przecież to nie ma znaczenia.-stoimy naprzeciwko siebie.
-Ty gówniaro.-mówi po czym robi zamach i uderza mnie w policzek.Kiedy upadam nie przestaje.Zaczyna mnie kopać.
Kiedy kończy podnosi mnie i mówi :-na
górę.-po schodach praktycznie biegnę. Wpadam do pokoju i zamykam go na klucz i
padam zapłakana na łóżko.”Musisz być silna”-powtarzam sobie ale to nic nie
daje.Czuję się przez to słabsza.Kiedy wreszcie udaje mi się zasnąć budzi mnie koszmar. Budzę się tak parę razy aż do rana. Podchodzę do lustra i przeraża mnie widok który tam widzę.Podkrążone oczy,siniak na policzku i kilka ran jak po bójce.(Wczoraj nawet nie miałam głowy żeby je oczyścić).Próbuję zakryć siniaka Alę bezskutecznie.Postanawiam,że nie pójdę dziś do szkoły.Załatwiam poranną toaletę i wracam do pokoju i zamykam drzwi.Sięgam po książkę gdy nagle słyszę walenie w drzwi.
-Eleanor,do szkoły!Natychmiast!-to są jakieś żarty?Od wielkiego święta tata przypomni sobie,że jego jedyna córka chodzi do szkoły i to musiało być akurat dziś?-Za 5 minut cię tu nie widzę.-szybko podchodzę do lustra i staram się jak najdokładniej zakryć rany.Włosy zostawiam rozpuszczone i zakładam bluzę z kapturem.Łapię torbę i wybiegam z domu.Gdy wchodzę do szkoły czuję wibrację telefonu.Ashley.”Hej jakby co nie będzie mnie dziś w szkole :D”.Odpisuję :”Hej, ok.”po czym wchodzę do sali i siadam przy ścianie aby zakryć prawy policzek.Chwilę potem do Sali wchodzi nauczycielka.
-Dzień dobry.
-Dzień dobry-odpowiadamy chórem.Pani Watson siada za biurkiem i zajmuje się swoimi sprawami.Ja robię to samo.Kilka minut później do klasy wpadają Louis,Niall i Zayn.
-Dzień dobry pani profesor-mówią i uśmiechają się miło.


Nie mogę się doczekać następnego <3 Jestem strasznie ciekawa czy Louise z nią usiądzie.A ten jej ojciec to jakiś psychopata jak można pobić własną córkę.Jestem zakochana w twoim blogu.
OdpowiedzUsuń