Strona gówna

Bohaterowie

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 3

Rozdział 3

Kiedy idę w stronę Alex’a chłopak właśnie kończy z kimś rozmawiać i mnie zauważa.
-Cześć El! -wita się miło brunet.


-Hej!-odpowiadam
-Fajnie,że się spotkaliśmy bo chciałem z Tobą porozmawiać.–moje serce zaczyna bić szybciej.–Wiesz, że ten rok był dla mnie wyjątkowo trudny i pewnie gdyby nie twoja pomoc to nie dał bym rady.Naprawdę,chyba nie ma sposobu żebym mógł ci się odwdzięczyć.-po tych słowach cały mój entuzjazm opada.Nie ukrywam,że liczyłam na to,że zaprosi mnie na imprezę.Jednak nie daję po sobie poznać rozczarowania i szybko mówię:
-Przestań nie ma o czym…-chłopak jednak nie pozwala mi dokończyć.
-Skoro to nasz ostatni rok razem to pozwól,że wykorzystam cię ten ostatni raz.-na te słowa uśmiecham się i pytam:
 -Co chcesz przez to powiedzieć?
-Zastanawiam się czy nie masz ochoty pójść ze mną…-A jednak Alex Lerman chce zaprosić mnie na imprezę.I już prawie to robi gdy ktoś mu przeszkadza.Louis staje obok mnie i obejmuje mnie ramieniem.Mina Akex’a z radosnej zmienia się na wkurzoną.Kiedy pojawia się obok, ciężko wzdycham i próbuję ukryć to jak bardzo jestem wkurzona.


-Cześć, o czym tu tak gadacie?-pyta Lou a ja w tym czasie próbuję  pozbyć się jego ramienia.Niestety bez skutecznie.
-O  czymś co nie dotyczy ciebie.-odpowiada chłodno Alex.
-Czyżby?A mi się wydawało,że tak.Chciałeś zaprosić Eleanor na imprezę.-pyta a właściwie bardziej stwierdza.-Mam rację? No jasne,że mam.Przykro mi ale trzeba było się pospieszyć bo ona już z kimś idzie.-mówi a na jego twarzy pojawia się cwany uśmieszek.
-Co?-pytam zdezorientowana.
-Och El kochana.Nie udawaj,z kim mogłabyś iść jak nie ze mną?-zwraca się do mnie Louis.-Jak mogłabyś nie pójść na tak ważną imprezę ze swoim chłopakiem.-kiedy to mówi moje oczy powiększają się.-nie pamiętasz jak zapytałem się cię o chodzenie a ty byłaś taka szczęśliwa…
-Zamknij się.-przerywam mu.Po czym odwracam się do Alex’a.-To nie…


-Spoko nie musisz się tłumaczyć.-mówi po czym zerka najpierw na mnie a potem na Louisa.



 
 -W takim razie przepraszam.Nie wiedziałem ,że jesteście razem.-po jego minie mogę dostrzec,że czuje się niekomfortowo w tej sytuacji.(Nie on jedyny)-No to na razie.-mówi jeszcze i odchodzi.
-Wielkie dzięki.-mówię wkurzona do Louisa i nareszcie pozbywam się jego ręki.Po czym na niego patrzę i pytam:-Zadowolony jesteś?


-Bardzo.Idę na imprezę z najładniejszą dziewczyną w szkole.-odpowiada zadowolony.
-Rozumiem,że to zaproszenie.Ale dzięki nie skorzystam.
-To nie jest zaproszenie a bardziej powiadomienie.
-Nie zamierzam nigdzie z tobą iść.
-Zamierzasz iść sama?To będzie obciach. - już mam powiedzieć,że ktoś mnie zaprosi albo wyjaśnię ta sytuację z Alex’em ale chłopak jest szybszy-powiem wszystkim,że idziesz ze mną.Nikt nie odważy się ciebie zaprosić.-po tych słowach próbuję zrobić obojętną minę.


-A to niby dlaczego?
-Bo wiedzą,że za mną się nie zadziera.
-Jesteś idiotą.-mówię tylko.I zmierzam w kierunku wyjścia z placu szkolnego.Kiedy odchodzę Louis krzyczy za mną:
-Pa kochanie.-nie zwracam uwagi na jego słowa i idę do domu.Kiedy wchodzę do środka czuję odór alkoholu pomieszany z wonią papierosów.Patrzę na „gabinet”ojca,w którym dawniej załatwiał biznesowe sprawy a,w którym aktualnie odbywają się karciane rozrywki.Otwieram pokój i to co tam widzę jest jeszcze gorsze niż w kuchni i salonie.
Wszędzie stoi pełno puszek i butelek i talerzy.Na całej podłodze walają się niedopałki i karty oraz jakieś żetony.Próbuje się pocieszyć myślą ”zawsze mogło być gorzej”.Prawda?Otwieram okno i wychodzę z pokoju.W salonie na kanapie śpi tata.Nie budzę go.Po prostu biorę koc i go przykrywam.Odkładam torbę do swojego pokoju i w drodze do kuchni zaglądam jeszcze do łazienki aby wziąć najpotrzebniejsze detergenty.Otwieram okna w całym domu a z „biura” zabieram wszystko co nie powinno tam być.Staram się zachowywać jak najciszej aby nie obudzić ojca.Kiedy dom zostaje doprowadzony do normalnego stanu biorę się za zmywanie. Zostaje mi ostatnia szklanka.Na moje nieszczęście upada.


 

 

 
 

piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 2

Rozdział 2

-Panowie,co powiecie na kolejny zakład?-proponuje Harry.-Może tym razem Ty Louis?-zwraca się do mnie przyjaciel.
-Czemu nie.-odpowiadam.Czasem z chłopakami zakładamy się o różne rzeczy dla rozrywki. Jak widać teraz przypadła moja kolej.-To o co zakład?
-Hm…-Harry chwilę się zastanawia po czym szepta coś pozostałym chłopakom do ucha. 

Po chwili uśmiechają się i kiwają głowami.-Więc,… musisz rozkochać w sobie pewną dziewczynę a potem ją rzucisz.-wzruszam ramionami.
-Nic trudnego ,nie wysiliłeś się.
-Czyżby?No to poznaj imię wybranki.-patrzę na niego zdziwionym wzrokiem.Do tej pory sami wybraliśmy dziewczyny które są częścią naszej zabawy.-No co?Myślałeś, że będzie tak łatwo?
-Kto?–pytam
-Eleanor Calder-mówi Zayn.W pierwszej chwili nie kojarzę nikogo takiego dopiero po chwili ją sobie przypominam.Chodzi do przeciwnej klasy.Długie, brązowe włosy,bardzo ładna i dobrze się uczy.Ale na pewno za mną nie szaleje.Mógł mi dać jakąś kujonkę,która na pewno jest we mnie zakochana.Jeden dzień byłaby moja i koniec.Ale z drugiej strony to by była kompromitacja gdybym się z taką pokazał.Z Eleanor może być trudno ale przecież jestem Louis Tomlinson.
-Zgoda-mówię na co chłopaki uśmiechają się.
-Możesz zacząć od razu.Pomogę ci.-mówi Harry i krzyczy do dziewczyny która obok nas przechodzi-Hej mała!Dokąd tak pędzisz?-dziewczyna odwraca się i odpowiada:
-Tam gdzie cię nie ma.-na te słowa chłopaki od razu robią„uuuuuu".A ja się śmieję.Liam stwierdził, że będę z nią miał nie mały problem.Tu nie sposób było się nie zgodzić.

*Eleanor*

Nie zwracając większej uwagi na tę bandę idiotów idę dalej.Jednak nie dane mi jest dojść za  daleko bo jeden z nich zagradza mi drogę motorem.
-Potrzebujesz podwózki, księżniczko?-pyta z cwanym uśmieszkiem jeden z samobójców. Przewracam tylko oczami i próbuje iść dalej ale chłopak mi to uniemożliwia.
-Mam okazję przejechać się maszyną śmierci, naprawdę?-pytam sarkastycznym głosem-dzięki chyba jednak sobie odpuszczę.-na te słowa chłopak uśmiecha się.
-To miał być sarkazm?-wow jestem pod wrażeniem,że zna takie słowo.
-To miał być podryw?–odpowiadam obojętnie.Właśnie takiej sytuacji starałam się uniknąć.Mimo,że nie znam ich osobiście wiem,że spotkanie z nimi nie wróży niczego dobrego.Słyszałam o nich różne dziwne rzeczy ale wolę nie wnikać,które są prawdziwe.Chce iść dalej ale chłopak wystawia swoją rękę mówiąc:
-Tak w ogóle jestem Louis.-zerkam szybko w jego stronę i podaję mu rękę.
-Eleanor-mówię i przestaję słuchać Louisa bo za jego plecami pojawia się Alex -mega przystojny brunet o zniewalającym uśmiechu.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
-Yhmm,…
-To co może wyjdziemy gdzieś w piątek po szkole?-widzę,że Louis coś mówi ale nie zwracam na to uwagi i tylko przytakuję.
-To co przyjadę po ciebie.
-Tak jasne.Przepraszam ale muszę lecieć-wymijam chłopaka i idę do Alex’a.                                                     



 

środa, 25 czerwca 2014

Rozdział 1

Rozdział 1

Siedzę w klasie Pani Robinson z którą mamy matematykę.Jednak nic nie robimy ponieważ za kilka dni odbędzie się zakończenie roku szkolnego i nadejdą upragnione przez wszystkich wakacje.Co prawda nie ma sensu chodzić do szkoły ale są to ostatnie chwilę z klasą a potem każdy pójdzie w swoją stronę.Jak na razie nie widzę swojej przyszłości.Może i chciałabym iść na studia aby zdobyć w przyszłości zawód ale czy kogoś to obchodzi?Na pewno nie moich rodziców.Po za tym nawet nie mam wystarczającej ilości pieniędzy aby jej opłacić.Moi rodzice rozwiedli się trzy lata temu kiedy miałam zaledwie piętnaście lat.Mama powiedziała,że nie może być z ojcem i postanawia wyjechać.Oczywiście chciała mnie wziąć ze sobą ale się nie zgodziłam.Tamtego dnia to ona była tą złą a nie ojciec.Dziś rozumiem dlaczego wyjechała.Mój tata,szanowany biznesmen,popadł w hazard i alkoholizm.Mama zamieszkała w Amsterdamie a ja zostałam w Londynie.Od jej wyjazdu to ja jestem odpowiedzialna za wszystko.Płacenie rachunków,zakupy,obiad,koszenie trawy...Kiedy mama wyjechała a ja zobaczyłam prawdziwe oblicze ojca bałam się że zostanę sama.I tak się stało.Mój chłopak Mike stwierdził że nie może dłużej być z kimś kto jest najnudniejszą osobą na świecie.To prawda stałam się taka,nie chodziłam na imprezy ani nie wychodziłam ze znajomymi bo miałam na głowie cały dom.Ale czy kogoś to obchodziło?Raczej nie,po prostu zdobyłam tytuł nudziary wszechczasów.Została mi tylko jedna prawdziwa przyjaciółka- Ashley.Jest bardzo żywą i energiczną osobą i jako jedyna rozumie moją sytuację.W tym roku wyjeżdża z rodzicami do Grecji.Zaproponowała abym pojechała z nią ale oczywiście nie mogłam się zgodzić.                                                                                    
–Jak wrócę to chociaż pojedźmy nad jezioro.-prosi Ashley-nie chcę abyś spędziła całe wakacje w domu-patrzę na nią a ona robi maślane oczy.                                                   
–Dobra niech będzie-odpowiadam.A dziewczyna promiennie się uśmiecha.Naszą rozmowę przerywa dzwonek oznajmiający koniec lekcji.Biorę swoją torbę i razem z Ashley wychodzimy z klasy.                                                                     
–Muszę jeszcze zanieść książkę do biblioteki-mówi Ash-słyszałaś o imprezie organizowanej na koniec?-pyta a ja potakuję–Idziemy?-piszczy z ekscytacji moja przyjaciółka a ja przewracam oczami.-No dawaj.Będzie fajnie.Ale muszę znać odpowiedź teraz.Przecież sukienki same się nie kupią.
–Mamy jeszcze tydzień.
–Poprawka tylko tydzień.-wspominałam że jest uzależniona od mody?
-No tak zapomniałam z kim rozmawiam.-Ashley patrzy na mnie i posyła mi mordercze spojrzenie.-Zrobimy zakupy w weekend ,hm?
-Wiedziałam,że się zgodzisz.Dogadamy się co do godziny a teraz muszę lecieć bo bibliotekarka mnie zabije.-mówi i przytulamy się na pożegnanie.-pa-mówi roześmiana na co odpowiadam tym samym.
–Pa-odpowiadam i zmierzam w kierunku wyjścia ze szkoły.Kiedy opuszczam budynek zauważam grupkę chłopaków stojących z motorami.I jedyna myśl jaka pojawia się w mojej głowie:”tylko nie to".

wtorek, 24 czerwca 2014

Prolog


Prolog

Czy życie jest kłamliwe i niesprawiedliwe ?
Wspaniali przyjaciele ,idealny chłopak, cudowni rodzice, świetne oceny. Brzmi jak życie idealne. Jej kiedyś takie było. Swoich rodziców uważała za parę idealną. Chłopaka za niezastąpionego a przyjaciół za prawdziwych .A potem jej świat legł w gruzach. Rodzice rozwiedli się. Straciła chłopaka. Została jej tylko jedna przyjaciółka. Przestała wierzyć w prawdziwą miłość i z szalonej piętnastolatki zamieniła się w odpowiedzialną dziewczynę .W sumie nie ma się co dziwić. Matka wyjechała a ona została sama z ojcem, którego nie interesowała. Tak, życie jest, było i zawsze będzie okrutne i niesprawiedliwe.

Czy życie może być idealne zawsze i na zawsze?
Zawsze miał wszystko czego potrzebował. Był popularny i lubiany .Miał prawdziwych przyjaciół, którzy trzymali się zawsze razem .Nigdy nie mógł odpędzić się od dziewczyn .Rodzice nie przejmowali się nim uważali ,że wszystko mogą załatwić pieniądze .Do szczęścia brakowało mu tylko jednej rzeczy-miłości .Mimo tego że był uważany za niegrzecznego chłopca chciał się zakochać .Jednak nigdy nie znalazł tej jedynej .Krótko mówiąc był wolny i mógł robić co chciał .Było tak od najmłodszych lat .I zostało do dziś .Przyjaciele ,wolność i zainteresowanie rodziców .Nie ,życie nie może być idealne bo każde „perfekcyjne życie” żyje w cieniu nieszczęścia.

sobota, 21 czerwca 2014

Bohaterowie

 
 
Eleanor Calder (18l.)
 
 
Louis Tomlinson (19l.)
 
 
Ashley Benson (18l.) przyjaciółka Eleanor
 
 
Alex Lerman (19l.)
 
 
Harry Styles (19l.) przyjaciel Louisa
 
 
Zayn Malik (19l.) przyjaciel Louisa
 
 
Niall Horan (19l.) przyjaciel Louisa
 
 
Liam Payne (19l.) przyjaciel Louisa
 
 
Perrie Edwards (18l.) dziewczyna Zayna
 
 
Mike Watters (19l.) były chłopak Eleanor
 
 
Gary Calder (45l.) ojciec Eleanor
 
 
Jessica Calder (42l.) matka Eleanor
 
 
Warner Hemmings (19l.)
 
 
Kate Rayan (18l.)