Strona gówna

Bohaterowie

piątek, 27 czerwca 2014

Rozdział 2

Rozdział 2

-Panowie,co powiecie na kolejny zakład?-proponuje Harry.-Może tym razem Ty Louis?-zwraca się do mnie przyjaciel.
-Czemu nie.-odpowiadam.Czasem z chłopakami zakładamy się o różne rzeczy dla rozrywki. Jak widać teraz przypadła moja kolej.-To o co zakład?
-Hm…-Harry chwilę się zastanawia po czym szepta coś pozostałym chłopakom do ucha. 

Po chwili uśmiechają się i kiwają głowami.-Więc,… musisz rozkochać w sobie pewną dziewczynę a potem ją rzucisz.-wzruszam ramionami.
-Nic trudnego ,nie wysiliłeś się.
-Czyżby?No to poznaj imię wybranki.-patrzę na niego zdziwionym wzrokiem.Do tej pory sami wybraliśmy dziewczyny które są częścią naszej zabawy.-No co?Myślałeś, że będzie tak łatwo?
-Kto?–pytam
-Eleanor Calder-mówi Zayn.W pierwszej chwili nie kojarzę nikogo takiego dopiero po chwili ją sobie przypominam.Chodzi do przeciwnej klasy.Długie, brązowe włosy,bardzo ładna i dobrze się uczy.Ale na pewno za mną nie szaleje.Mógł mi dać jakąś kujonkę,która na pewno jest we mnie zakochana.Jeden dzień byłaby moja i koniec.Ale z drugiej strony to by była kompromitacja gdybym się z taką pokazał.Z Eleanor może być trudno ale przecież jestem Louis Tomlinson.
-Zgoda-mówię na co chłopaki uśmiechają się.
-Możesz zacząć od razu.Pomogę ci.-mówi Harry i krzyczy do dziewczyny która obok nas przechodzi-Hej mała!Dokąd tak pędzisz?-dziewczyna odwraca się i odpowiada:
-Tam gdzie cię nie ma.-na te słowa chłopaki od razu robią„uuuuuu".A ja się śmieję.Liam stwierdził, że będę z nią miał nie mały problem.Tu nie sposób było się nie zgodzić.

*Eleanor*

Nie zwracając większej uwagi na tę bandę idiotów idę dalej.Jednak nie dane mi jest dojść za  daleko bo jeden z nich zagradza mi drogę motorem.
-Potrzebujesz podwózki, księżniczko?-pyta z cwanym uśmieszkiem jeden z samobójców. Przewracam tylko oczami i próbuje iść dalej ale chłopak mi to uniemożliwia.
-Mam okazję przejechać się maszyną śmierci, naprawdę?-pytam sarkastycznym głosem-dzięki chyba jednak sobie odpuszczę.-na te słowa chłopak uśmiecha się.
-To miał być sarkazm?-wow jestem pod wrażeniem,że zna takie słowo.
-To miał być podryw?–odpowiadam obojętnie.Właśnie takiej sytuacji starałam się uniknąć.Mimo,że nie znam ich osobiście wiem,że spotkanie z nimi nie wróży niczego dobrego.Słyszałam o nich różne dziwne rzeczy ale wolę nie wnikać,które są prawdziwe.Chce iść dalej ale chłopak wystawia swoją rękę mówiąc:
-Tak w ogóle jestem Louis.-zerkam szybko w jego stronę i podaję mu rękę.
-Eleanor-mówię i przestaję słuchać Louisa bo za jego plecami pojawia się Alex -mega przystojny brunet o zniewalającym uśmiechu.
-Piękne imię dla pięknej dziewczyny.
-Yhmm,…
-To co może wyjdziemy gdzieś w piątek po szkole?-widzę,że Louis coś mówi ale nie zwracam na to uwagi i tylko przytakuję.
-To co przyjadę po ciebie.
-Tak jasne.Przepraszam ale muszę lecieć-wymijam chłopaka i idę do Alex’a.                                                     



 

1 komentarz:

  1. Rozdział jak zawsze świetny.O nie w co się biedna Eleanor wpakowała.Uwielbiam twój blog jest inny niż inne :D Czekam z niecierpliwością na następny <3

    OdpowiedzUsuń