Strona gówna

Bohaterowie

piątek, 31 października 2014

Rozdział 20

Rozdział 20

  -To jaki film oglądamy?
-Jak to jaki?-pyta wyraźnie poirytowana Perrie-Oczywiście,że...
-Nie.Błagam nie "Titanic".Znasz to na pamięć.
-No to "Romeo i Julia" z Leonardo DiCaprio.-chłopcy równo wydają z siebie jęk niezadowolenia.
-Najpierw obejrzymy jakiś wasz denny romans a potem fajny horror.-decyduje Harry a reszta oprócz Pezz,która źle reaguje na to jak chłopak określił jej ukochane filmy,chętnie się zgadza.
  Dziewczyny stają z boku i wybierają film,który mamy obejrzeć,Słucham tytułów,które niewiele mi mówią ale jak mogę się domyślić dotyczą komedii romantycznych.W końcu po sprzeczkach i kłótniach dziewczyny typują dwa filmy.Dziewczyny mam na myśli Perrie i Lucy,które wręcz uwielbiają romanse.
-Głosujemy.Albo "Bezpieczna przystań"albo "I że cię nie opuszczę".-wybieram ten drugi,z resztą jak większość dziewczyn.Sophia podchodzi do Liama i mówi mu tytuł.On gdzieś znika a my częstujemy się popcornem i zajmujemy miejsca w sali kinowej.Siedam obok Lucy a po mojej drugiej stronie miejsce zajmuje Perrie.Będę żałować,że tu usiadłam.Już w tedy gdy główni bohaterowie biorą ślub w muzeum blondynka łapie mnie za ramię i piszczy z ekscytacji.Dogadałaby się z Ashley.Co pewien czas podczas filmu komentuje sytuacje na ekranie.Słowa typu:"Ale słodko"lub"Ja też tak chcę" niemal cały czas padają z jej ust.Na szczęście chłopcy długo nie wytrzymują i już po chwili wszędzie lata popcorn i słychać nasze śmiechy uciszane przez Pezz i Lucy.Kiedy wreszcie film się kończy Li rozdaje każdemu okulary do 3D i idzie włączyć horror a my zmieniamy miejsca.Lilly chce usiąść obok Nialla ale ten sadza ją sobie na kolana.Pozostałe dziewczyny robią podobnie albo zajmują miejsca obok swoich chłopaków.Nie pozostaje mi nic innego jak usiąść obok Louisa.Gdy zauważa mnie obok siebie od razu na jego twarzy pojawia się wesoły uśmiech.
-Jak będziesz się bała...
-Oglądam horrory sama w domu.
-W razie co jestem obok.
-Nie da się nie zauważyć.A co to za film?
-"Grave Encousters".-słyszałam o tym filmie ale nie ukrywając faktu bałam się go obejrzeć sama.
  Co pewien czas,któraś z dziewczyn piszczy albo podskakuje ze strachu.Za to chłopcy są oazą spokoju.Jakby znali ten film na pamięć i wiedzieli w której sekundzie coś wyskoczy.
  Gdy opuszczamy kino dochodzi 4:30 a ja jestem tak zmęczona,że ledwo trzymam się na nogach.
-Wracajmy już bo jutro będziemy wyglądać jak zombie.-marudzi Sophia a reszta się z nią zgadza.
-Ta bo na co dzień nie wyglądacie jak umarlaki.-komentuje Harry co spotyka się z zabójczym spojrzeniem dziewczyn w jego stronę.
-Ty też pięknością nie grzeszysz.-docinam mu a wszyscy oprócz Bruneta wybuchają śmiechem.
-To było dobre.-mówi Niall i przybija ze mną piątkę.
-To tylko taki żarcik.
-Ale i tak mamy focha.-Lucy udaje obrażoną i odsuwa się od swojego chłopaka.
-Ej!Przecież wszystkie jesteście piękne.-próbuje się uratować Harry po czym dogania Lucy i mówi jej coś na ucho.Louis podchodzi do mnie i obejmuje mnie ramieniem.
-Dla mnie ty jesteś najpiękniejsza.
-I nawzajem?-odpowiadam niepewnie
-Masz wątpliwości co do mojej urody?
-Musimy o tym rozmawiać?
-O tym,że jestem niesamowicie przystojny?Tak.-przewracam oczami i ściągam z siebie jego rękę. Żegnamy się ze wszystkimi i wsiadamy do samochodu.Lou włacza radio i od razu słychać świetny kawałek https://www.youtube.com/watch?v=wjHgiSx0RNQ od razu zaczynam śpiewać a brunet podgłaśnia i przyłącza się do mnie.
  -Było fajnie.-mówię gdy chłopak parkuje pod moim domem.
-A nie mówiłem.
-Chyba nigdy nie byłam tak zmęczona.-otwieram drzwi i chcę wysiąść ale chłopak mnie zatrzymuje.
-Słabe podziękowania.-wskazuje na swój policzek.
-To nie mój problem.-uśmiecham się i opuszczam auto.Mam już odejść ale Louis otwiera okno.
-O której mam jutro być?
-Nie musisz...
-Tylko nie mów,że nie muszę po ciebie przyjeżdżać bo i tak to zrobię.
-Ale my...
-I nie mów,że nie idziemy razem.-patrzę na niego morderczym wzrokiem a on o dziwo nie zaczyna się śmiać ale jest poważny-Powiedz.tylko szczerze,tak bardzo cię denerwuję,że nie chcesz ze mną iśc?Nie wiem nie lubisz mnie?Jestem beznadziejny,wiem ale...
-Przestań.-przerywam mu i wsiadam do auta.-Nie jesteś beznadziejny i jasne,że cię lubię.No i tak bardzo mnie nie denerwujesz.-mówię a na jego twarzy pojawia się delikatny uśmiech.
-Wiem,że jestem nachalny ale naprawdę się staram.Przepraszam nie mam prawa za ciebie decydować.Jeżeli nie chcesz ze mną iść to nie będę cię zmuszać.To ostatnia wspólna impreza i powinnaś się dobrze bawić.-patrzę na niego zaskoczona.Spodziewałam się wszystkiego ale nie tego.-Przepraszam,że przeze mnie nikt cię nie zaprosił.Jestem strasznym...
-Nie kończ.Cokolwiek chciałeś powiedzieć to nie prawda.Jesteś wspaniały i dziś mi to udowodniłeś.-całuję jego policzek-Chętnie pójdę z tobą na tę imprezę.Ale nadal nie musisz po mnie przyjeżdżać bo będę u Ashley a potem Nick nas zawozi.Więc spotkamy się na miejscu.
-Okey...-mówi ale po jego minie mogę stwierdzić,że nie chętnie się na to zgadza.-Śpij dobrze.
  Wchodzę do domu i idę do swojego pokoju.Biorę prysznic jak najszybciej się da bo jedyne o czym marzę w tej chwili to moje łóżko.
 

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 19

Rozdział 19

  Brunet pochyla się a ja zamykam oczy.Ale nie czuję jego ust na swoich tylko obok.Zdziwiona otwieram oczy i zerkam na Louisa.Później patrzę nad jego ramieniem na policjanta.Mężczyzna przechodzi obok nas i robi zniesmaczoną minę.Rozgląda się jeszcze chwilę,po czym odchodzi.Nie mogę uwierzyć,że się na to nabrał.
-Poszedł.-informuję chłopaka a on odsuwa się ode mnie na kilka centymetrów nie spuszczając swoich rąk z mojej tali.Rozgląda się i sprawdza czy aby na pewno nikt więcej się tu nie kręci.-Dlaczego mnie nie pocałowałeś?-mój głos sprawia,że chłopak skupia swój wzrok na mnie.
-Bo wiem,że byś tego nie chciała.
-Za pierwszym razem cię to nie obchodziło.
-To był impuls...
-Chyba nerwowy.-na moje słowa uśmiecha się ale szybko poważnieje.
-Włożyłem całą swoją silną wolę aby cię nie pocałować.Powinnaś to docenić.-udaje urażonego.
-Doceniam.-chłopak patrzy na mnie z powątpiewaniem-Naprawdę.Z resztą i tak było za blisko ust.-brunet uśmiecha się-Powinniśmy wracać.Mam nadzieję,że znasz drogę powrotną.
-To ja wymyśliłem GPS.-odpowiada i zaczyna iść w kierunku,z którego przybiegliśmy.Skręcamy parę razy ale nie jestem w stanie stwierdzić czy to ta sama droga.Poprostu wierzę,że Lou lepiej się orientuje gdzie jesteśmy.Przechodzimy jeszcze przez kilka ulic aż moim oczom ukazuje się samochód Louisa.Czuję ogromną ulgę bo jestem pewna,że deszcz nie zostawił na mnie suchej nitki.Czym prędzej do niego biegniemy i wsiadamy do środka.
-Ale zimno.-mówię i zaczynam pocierać przemarznięte ramiona.-Błagam włącz ogrzewanie.
-Raczej nic z tego.
-Żartujesz?!
-To nie moja wina.-mówi obronnym głosem-Miej pretensje do Zayna.To on jest nerwowy.
-Nie mogłeś jej naprawić?-chłopak odwraca się i unika mojego wzroku.Ignoruję jego zachowanie i ściągam mokrą bluzę.Ale Louis zamiast pójść w moje ślady,wychodzi z auta.Dobra mu już do końca odbiło.Wyglądam przez okno i próbuję zobaczyć co robi ale krople deszczu skutecznie zasłaniają wszystko.Po chwili chłopak wraca z kocami w ręku,które jak się okazało wyciągnął z bagażnika i siada z tyłu.Ściąga bluzę i wyciąga rękę w moją stronę.
-Choć.-niepewnie chwytam jego dłoń a on pomaga mi przejść z przedniego miejsca.Jednak zamiast usiąść na miejscu obok niego,sadza mnie sobie na kolana.Bierze koc i nas przykrywa.Nie wiem czy to dlatego,że jestem zaskoczona czy dlatego,że jest mi ciepło ale po prostu nie reaguję.
-Nie musiałeś iść.-mówię po chwili ale on tylko wzrusza ramionami-Dziękuję.-dodaję cicho i widzę jak się uśmiecha.
  Siedzimy tak jakiś czas dopóki nie dzwoni telefon Louisa.
-...tak...w samochodzie...A co z wami?...To dobrze...Ok-rozłącza się i chowa komórkę.-Już idą. Niedawno udało im się uciec.-Oddycham z ulgą.Na szczęście udało im się uciec.Chociaż z drugiej strony nie zazdroszczę im biec w taką ulewę.Jest jeszcze gorzej niż kiedy my uciekaliśmy.Zsówam się z kolan Louisa i siadam z boku.
-Gdzie znowu jedziemy?Tym razem może coś legalnego?
-Prawie?
-Prawie.-powtarzam zaskoczona.Przed chwilą goniła nas policja a oni nadal chcą się gdzieś włamać. Nagle ktoś puka w okno i podskakuję wystraszona.Drzwi otwierają się i do środka wpada Liam z Zaynem.
-Ty nie masz wstępu do tego samochodu.-mówi Lou patrząc nad ramieniem Liama i posyła ciemnowłosemu ostrzegawcze spojrzenie.Zayn robi minę niewiniątka i zostaje w aucie.
-Jest zmiana planów i jedziemy do kina.
-O pierwszej w nocy?-wcinam się-Kino jest zamknięte.
-No właśnie.
-Nie musimy stać w kolejce.
-Sami wybieramy film.
-Nie płacimy za bilety.-wymieniają jakby ich argumenty miały mnie przekonać,że to świetny pomysł.
-Policję też zaliczacie to tych swoich "plusów"?
-Zapaliliśmy światła na lodowisku a w kinie nie ma okien.Nikt nawet nie zauważy,że jesteśmy w środku.
-A w ogóle umiecie włączyć film?
-Pracowałem tam jakiś czas i zajmowałem się włączaniem filmów.-tłumaczy Li-A no i nie spalam pocornu.-otwierają drzwi i biegną do swoich samochodów.Przesiadamy się na przód samochodu a ja wiem,że to zły pomysł.Ale oni zdają się w ogóle nie przejmować konsekwencjami,które mogą nastąpić gdyby ktoś złapał nas w kinie.